Każdy student szkoły zaocznej, ze strachem myśli o tym, że właśnie zbliżają się egzaminy i często rozpaczliwie przygotowuje ściągawkę. Jest to rzecz niedopuszczalna, ale nie do końca bez sensu. Żeby bowiem przygotować dobrą ściągawkę, musimy się sporo napracować, a w międzyczasie wiele się zdążymy nauczyć. Ściągawka często też spełnia rolę takiego pewniaka, którego możemy trzymać w kieszeni „dla spokojności” jednak lepiej jej nie brać do użytku. Często bowiem bywa tak, że mamy bardzo spostrzegawczych wykładowców i możemy sobie nie tylko nie pomoc, ale często jeszcze zaszkodzić.  Nikt bowiem nie uwierzy, że wszystko napisaliśmy się i tylko chcieliśmy zerknąć, jeśli zostaliśmy złapani ze ściągawką w ręku, z zamiarem zerknięcia, lub już zerknęliśmy. Najlepiej jest przygotować się do egzaminu, nawet trochę, ale przygotować. Jeśli natomiast chcemy też mieć jakiegoś pewniaka, wówczas sami go przygotujmy. Włóżmy w to trochę pracy i przygotujmy. Nie ma nic gorszego niż skserowana ściąga, gdzie cała wiedza zamiast w naszej głowie jest na kawałku papieru.